Handel samochodami w Norwegii to coś więcej niż wystawienie ogłoszenia i podpisanie umowy. To działalność, która wymaga znajomości prawa, zasad podatkowych i przepisów dotyczących handlu rzeczami używanymi. Na początku całość wydaje się skomplikowana, dlatego postanowiliśmy zebrać te informacje i opowiedzieć o nich w prostszej, bardziej przystępnej formie – krok po kroku. „Od zawsze interesowałem się motoryzacją. Sam naprawiałem auta, potrafiłem ocenić ich stan techniczny i dobrze znałem rynek. Zauważyłem też, że wielu ludzi szuka sprawdzonych samochodów – czy to nowych, czy używanych. W pewnym momencie pomyślałem: skoro mam wiedzę i doświadczenie, dlaczego nie miałbym spróbować zrobić z tego własnego biznesu w Norwegii? Na początku miałem kilka aut, które chciałem wystawić w ogłoszeniach online. Wiedziałem jednak, że sprzedaż tak naprawdę będzie się odbywać stacjonarnie – klient musiał przyjechać, obejrzeć samochód i podpisać umowę na miejscu. Zacząłem więc szukać informacji: jaką formę działalności wybrać, jakie podatki muszę płacić i czy w ogóle potrzebne są mi jakieś pozwolenia. Dość szybko dowiedziałem się, że przy sprzedaży aut – szczególnie używanych – obowiązują dodatkowe przepisy. Nie jest to taki zwykły handel, jak przy innych towarach. Mogłem działać na dwa sposoby: jako komis, czyli pośrednik, albo jako sprzedawca, który kupuje auta na siebie i potem je odsprzedaje. W obu przypadkach ważne było prowadzenie dokładnego rejestru aut, które kupiłem i sprzedałem. Zaskoczyło mnie, że jeśli ktoś sprzedaje samochody tylko okazjonalnie – powiedzmy raz w roku – nie musi zakładać firmy. Wtedy sprzedaż traktowana jest jako prywatna, a podatek wynosi… zero. Ale w moim przypadku było jasne: chciałem prowadzić normalną działalność. Pierwszym formalnym krokiem okazało się uzyskanie brukthandelbevilling – pozwolenia na handel rzeczami używanymi. Bez tego nie mógłbym legalnie sprzedawać aut. Wniosek składa się na policji, a razem z nim trzeba dostarczyć m.in. zaświadczenie o niekaralności i opis działalności. Wiedziałem, że brak takiego dokumentu mógłby skończyć się karami, więc nie było dyskusji – trzeba to zrobić. Drugą ważną sprawą była rejestracja pojazdów. Każde sprzedane auto musi być przerejestrowane w Statens Vegvesen. Można to załatwić online, ale obie strony – sprzedawca i kupujący – muszą potwierdzić transakcję przez BankID. Klient zawsze płaci omregistreringsavgift, czyli opłatę rejestracyjną. Dla mnie dobrą informacją było to, że nie muszę od razu rejestrować auta na siebie – mogę być tylko pośrednikiem. Ale gdy planowałem sprzedaż auta na eksport, czasem korzystniej było je zarejestrować i dopiero potem sprzedać. Kolejna lekcja to dokumenty. Każdy kupujący ma prawo zobaczyć EU-kontroll, książkę serwisową, potwierdzenie przebiegu i historię napraw. Samochód starszy niż cztery lata musi mieć aktualny przegląd techniczny. Wiedziałem też, że muszę być uczciwy – zgodnie z ustawą o sprzedaży konsumenckiej klient może reklamować auto nawet do dwóch lat od zakupu, jeśli wyjdą na jaw wady, o których nie wiedział. Nie mogłem też zapominać o kwestiach środowiskowych. Jeśli na placu stoi kilka czy kilkanaście aut, gmina może wymagać zgłoszenia działalności, a przy serwisie dodatkowych pozwoleń dotyczących odpadów i płynów. Formalności dotyczyły też sprzedaży samej w sobie. Każdą transakcję musiałem udokumentować fakturą, a dodatkowo sporządzić umowę kupna-sprzedaży. Najłatwiej było korzystać z gotowych wzorów – np. tych dostępnych w NAF czy Statens Vegvesen. Kiedy zacząłem interesować się importem aut z Polski, odkryłem kolejną porcję przepisów. Tutaj wchodziły w grę cło i podatki: 25% VAT od wartości auta i transportu oraz tzw. engangsavgift – podatek zależny od masy, emisji CO₂ i rocznika samochodu. Sprowadzone auto musiało przejść kontrolę techniczną i zostać po raz pierwszy zarejestrowane w Norwegii. W niektórych przypadkach dochodziła jeszcze homologacja, zwłaszcza przy nietypowych modelach. Nie mniej ważne było księgowanie. Każdy koszt – transport, cło, podatki – musiał być ujęty w dokumentach, a VAT rozliczony w deklaracjach. Wiele firm korzysta z usług spedytorów, którzy załatwiają formalności importowe – ja też szybko zrozumiałem, że czasem to najwygodniejsze rozwiązanie. Dowiedziałem się też, jak wygląda eksport aut z Norwegii, np. do Polski. Trzeba wtedy wyrejestrować samochód w Statens Vegvesen, a jeśli auto zostało niedawno przerejestrowane, można odzyskać część opłaty rejestracyjnej. Do tego dochodzi dokumentacja eksportowa – potwierdzenie, że auto faktycznie opuściło Norwegię. I tu ważna rzecz: sprzedaż eksportowa może być ze stawką VAT 0%, ale tylko pod warunkiem, że mam pełny komplet dokumentów na wypadek kontroli. Na końcu zrozumiałem jedną rzecz: sprzedaż aut to nie tylko ogłoszenia i negocjacje z klientem. To również odpowiedzialność przed urzędami, konieczność prowadzenia dokumentacji i znajomość prawa. Dzięki temu mogę działać spokojnie i legalnie – a klienci mają do mnie większe zaufanie.” TOPNOR REGNSKAP AS Twoje Polskie Autoryzowane Biuro Księgowe +47 939 82 173 post@topnor.no www.topnor.no

Prowadzenie działalności w Norwegii często zaczyna się od prostego pytania: czy muszę mieć księgową? Dobra wiadomość – nie musisz. Zarówno...











